Bloog Wirtualna Polska
Są 1 239 533 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

3bit

poniedziałek, 27 października 2008 20:19
Pomysł na ciasto zaczerpnęłam ze świetnej strony : http://o-pysznym-jedzeniu.bloog.pl/Bez pieczenia, troszkę gotowania, studzenia, miksowania i przekładania.:-]

    
http://www.youtube.com/watch?v=9eIMio7KYRM&feature=related

Składniki:

6 paczek herbatników (mogą być jakiejkolwiek firmy, choć smaczne są te o maślanym posmaku), 1 puszka mleka skondensowanego- słodzonego, 2 budynie  śmietankowe lub waniliowe, 0,5 l mleka, 2 śnieżki, 2/3 kostki dobrego masła, 200 ml śmietanki 30% , 


Wykonanie: 

* Mleko skondensowane gotować w puszce ok 2 godz.  - powstanie z tego tzw.karmel.

* Budynie ugotować w 0,5 l mleka, ostudzone połączyć z masłem  poprzez stopniowe dodawanie chłodnego budyniu do utartego masła. (Uważać, by masa sie nie zważyła, dlatego lepiej dodawać malutkimi porcajmi budyń i dobrze go rozetrzeć z masłem).

* Śmietankę ubić na sztywno ze śnieżkami.

* Następnie wszystko ułożyć w następującej kolejności:

 - spód formy obłożyć folią aluminiową i rozłożyć na nią herbatniki. Tam, gdzie się nie zmieszczą całe, położyć delikatnie przełamane na pół.

 - herabtniki posmarować gorącym lub ciepłym karmelem

 - następnie znowu warstwa herbatników

 - na to masa budyniowa

 - kolejna warstwa herbatników

 - a na nie bita śmietana

 - na bitą śmietanę ostatnią porcję herbatników

 - a na nie roztopiona czekolada lub jakakolwiek polewa czekoladowa (kupna lub robiona)

Tak przygotowane ciasto włożyć w chłodne miejsce na kilka godzin przed spożyciem. Można na całą noc, wtedy herbatniki tak fajnie zmiękną.:-]


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (28) | dodaj komentarz

Sajgonki po tajsku

sobota, 25 października 2008 13:52
   Skoro mam już książkę o tajskiej kuchni, to nie może mi ona służyć tylko do oglądania pięknych zdjęć, powodujących  napływ śliny w okolicach jamy ustnej:-D. Pewnego słonecznego jeszcze dnia postanowiłam przypomnieć sobie smak sajgonek - pewnego rodzaju naleśników z mąki ryżowej - jedzonych kilkanaście już lat temu w Łodzi na bazarze przy ulicy Piotrkowskiej. Ich wykonanie nie jest wcale sprawą łatwą: poczynając od zawijania farszu w cieniutki, przezroczysty, namoczony, mający zdolność do szybkiego rwania się ryżowy papier, a kończąc na smażeniu owych tajskich naleśniczków, które z powodu nadmiaru farszu mogą łatwo pęknąć i wymagają ciągłego obracania, by równomiernie podpiekły się na piękny brązowy kolor a nie wyglądały na spalone.
    Nauczona niemiłym doświadczeniem (nakładałam za dużo farszu, myśląc, że im go więcej, tym lepiej, skutkiem czego część sajgonek popękała w czasie smażenia), podpowiadam, iż należy trzymać się podanych wskazówek i proporcji.
Czasami należy dostosować się do przepisu, choć o tym kiedy jest to "czasami" dowiadujemy się dopiero w czasie wykonania dania... Ponoć ćwiczenie czyni mistrza;)


składniki:
20 g makaronu ryżowego vermicelli
( na opakowaniu jest napisana ta nazwa a makaron ryżowy to poprostu te cieniutkie, białe nitki), 2 łyżeczki oleju arachidowego lub sezamowego, 10 dag mielonej wieprzowiny, 1 ząbek czosnku, 1 świeża mała czerwona papryczka chili, 1 młoda cebulka, 1 mała marchewka, 1 łyżeczka posiekanej natki pietruszki lub kolendry, 1 łyżeczka sosu rybnego, 50 g krewetek, ugotowanych i posiekanych, 1 łyżeczka mąki kukurydzianej, 2 łyżeczki wody, 12 płatów papieru ryżowego

wykonanie:
* Makaron zalać wrzątkiem w misce, odczekać, aż zmieknie, odlać wodę i pokroić go na kawałki.

* Rozgrzać olej w woku lub na patelni, usmażyć mięso, zmiażdżony czosnek i drobno posiekaną papryczkę. Gdy mięso zmieni kolor, dodać drobno pokrojoną cebulkę, startą marchew, natkę pietruszki, sos rybny i krewetki, smażyć przez chwilę do zmiękczenia warzyw, cały czas mieszając. Przełożyć wszystko do miski z makaronem, wymieszać, ostudzić.

* Wymieszać makę kukurydzianą z wodą w małej misce.

* Nałożyć płaską łyżkę nadzienia na ciasto,
posmarować krawędzie ciasta mieszanką mąki i wody i zwinąć według sposobu pokazanego na opakowaniu ryżowego papieru.

* Tuż przed podaniem potrawy rozgrzać olej w woku lub na dużej patelni (lub w rondlu - samemu trzeba znaleźć najlepszy dla siebie sposób smażenia sajgonek). Smażyć w głębokim tłuszczu niedużymi porcjami (pęcznieją) aż do zarumieniena ich powierzchni. Po usmażeniu przełożyć najpierw na talerz obłożony papierowym ręcznikiem lub chusteczkami.

^Można zrobić bez dodawania krewetek.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

Sałatka krewetkowa na zimno

sobota, 25 października 2008 13:20
Na jutro zaplanowałam takie obiadowe menu: na początek właśnie ta sałatka, ale na talerzu ułożę obok niej po 3 sajgonki, potem zupa-krem z papryki z lanymi kluseczkami dla gości lub back rollsami, na drugie danie schab pieczony w maśle z ziemniaczkami i sałatą w sosie winegret, a na deser ciasto karmelowo-śmietanowo- budyniowo-herbatnikowe.0:-). Mam nadzieję, że goście będą samkowo zadowoleni. Niech jedzą, póki ogólnoświatowy kryzys nie zagląda jeszcze tak bardzo do mojego portfela, żebym została zmuszona do zaprzestania kulinarnej przygody...
Przepis, ździebko przeze mnie zmodyfikowany, pochodzi ze świetnej kolekcji niezwykłych książek kucharskich, wydawanych przez "Rzeczypospolitą".  sałatka ma niesamowicie orzeżwiający smak i będzie odpowiadała tym, którzy chcą uważać na kalorie.


składniki:
150 g cienkiego makaronu ryżowego vermicelli ( na opakowaniu jest napisana ta nazwa a makaron ryżowy to poprostu te cieniutkie, białe nitki), 1 ząbek czosnku, 2 łyżki sosu rybnego (można go kupić w każdym markecie), 1 łyzka soku z limonki, 2 łyżeczki oleju arachidowego lub sezamowego (też niesamowicie pachnie orzechami), 1/4 szklanki orzeszków arachidowych, prażonych, niesolonych, 2 młode cebulki lub cebulki dymki, 2 łyżki posiekanej natki pietruszki lub kolendry, połówka świeżej czerwonej papryczki chili, bez nasion, 400 gram ugotowanych dużych krewetek (oby były większe od koktajlowych; w sklepach są w woreczkach już ugotowane, trzeba je tylko rozmrozić)

wykonanie:
* Orzeszki grubo posiekać.

*Umieścić makaron w dużej misce, zalać wrzątkiem i odstawić, aż zmięknie, następnie odcedzić (lepiej na sitku; chyba, że masz durszlak z malutkimi dziurkami). Na desce pokrój nitki makaronu na mniejsze odcinki.

* W dużej misce wymieszać: zmiażdżony czosnek, sos rybny, sok z limonki o olej.

* Następnie dodać: makaron, orzeszki, pokrojoną cieniutko cebulkę, natke pietruszki, pokrojoną w malutkie kawałeczki papryczkę, i krewetki. wszystko razem wymieszać.

^ W książce jest napisane, aby "tę tradycyjną sałatkę tajską przyrządzać tuż przed podaniem"

 
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Francuskie z jabłkami

środa, 08 października 2008 13:39
Własnie je podjadam, "zakruszając" przy tym klawiaturę, ale im oprzeć się nie można. Chrupiące, jabłkowo-cynamonowe, polane słodkawym lukrem o lekko cytrynowym smaku... i na dodatek gorące]:->. Można poparzyć sobie podniebienie... dodatkowa zaletą jest mały wkład pracy własnej: ciasto ze sklepu, jabłka z miseczki, cynamon z torebki, cukier z woreczka...pirat

  

Składniki:
opakowanie ciasta francuskiego, 2 jabłka, 1-2 łyżeczki cynamonu, 2 kopiaste łyzki cukru pudru, 1 jajo

Wykonanie:

* Jabłka umyć, obrać, pokroić na 12 kawałków, włożyć do miseczki i obsypać cynamonem.

* Rozgrzać piekarnik do 170 stopni.

* Ciasto delikatnie rozwinąć i pokroić na 12 prostokąto - kwadratów o:-).

   

* Na każdy kwadrato - prostokąt połozyć kawałek jabłka. Następnie zagiąć rogi do środka i zlepić je ze sobą. Połozyć na blachę wysmarowaną olejem lub wyłożoną papierem do pieczenia.

* Rzobełtać jajko i posmarować ciastka.

*Piec ok. 20 minut w górnej części piekarnika.

* Gorące ciastka polać lukrem.



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (15) | dodaj komentarz

Malinowe muffinki

niedziela, 05 października 2008 12:01

Maliny na działce powoli się kończą. Chłód jesiennego dnia spowalnia dojrzewanie tych, które jeszcze się pojawiają na gałązkach. Dzięki najukochańszemu dziadkowi mojego syna:-] mamy w tym roku tyle tych owoców, że możemy pozwolić sobie na odrobinę szaleństwa: w słoiczkach ściskają się konfitury i drży lekko ścięty żelującym cukrem przecier, a na stole po niedzielnym obiedzie królują dziś malinowe muffinki.
(dostosowany do realiów dzisiejszego dnia przepis cudawianków:))


 

Składniki:
*
suche składniki: 2 szklanki mąki, 1 szklanka brązowego cukru, łyżeczka proszku do pieczenia, pół łyżeczki sody oczyszczonej

* mokre składniki: pół szklanki oleju, 3/4 szklanki mleka, 2 jajka

*dodatkowo: 3/4 szklanki malin (mogą być całkiem świeże, a mogą być również trzydniowe, podsypane cukrem, stojące w lodówce - wtedy trzeba je po prostu odsączyć na sitku i delikatniej mieszać z ciastem)

Wykonanie:
* Rozgrzać piekarnik do 180 stopni C.

*Wsypać wszystkie suche składniki do jednej miski.


* W drugiej misce wybełtać wszystkie mokre składniki i wlać je do suchych składników.

*  Delikatnie je wymieszać, ale bez zbytniego starania się:). Wsypać maliny i znowu bardzo delikatnie przemieszać.

* Foremkę do mufinek wysmarować ździebko olejem i do każdego dołeczka włożyć czubatą łyżkę ciasta.

* Piec w rozgrzanym piekarniku 20 - 25 minut.

* Po upieczeniu wyjąć z foremki, posypać cukrem pudrem lub posmarować lukrem.

^ Różowy lukier można zrobić na bazie malinowego soku (tego, który został nam po tych trzydniowych malinach:-)) lub przez dodanie kropli czerwonego barwnika spożywczego. 

Lukier: cukier puder wsypać do kubeczka, zalać odrobiną (ok. 2-3 łyżki) gorącego soku i rozetrzeć. Soku nie może być dużo. Im więcej soku, tym lukier jest rzadszy i bardziej spływa z muffinek. Jeśli  lukier w kubeczku podeschnie, na chwilkę wstawić na mały gaz i szybciutko pomieszać. Do tego podeschniętego lukru mozna też dosypać cukru pudru i dolać ździebko gorącego soku.

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

Ciasto ze śliwkami

piątek, 03 października 2008 9:48
Jeszcze są śliwki, więc czemu by nie skorzystać i nie upiec w ciągu tygodnia placka z soczystymi owocami. Wczorajszy czwartek spędziłam w kuchni: zrobiłam obiad (mielone, ziemnaczki i kupna surówka z białej kapusty -  bardzo smaczna:)), ugotowałam kompot śliwkowy, upiekłam ciasto, a przed pójściem spać zgasiłam gaz pod pasteryzującym się w słoiczkach przecierem pomidorowym... Nie ma nic lepszego od satysfakcji z dobrze wykonanej pracy i pochwał za jesienny placek ze śliwkami...:-]

 

sładniki na ciasto:
40 dag mąki (3 pełne szklanki), 1 łyżeczka proszku do pieczenia, 10 dag cukru (pół szklanki) do ciasta i 10 dag cukru do białek, 20 dag margaryny lub masła, 4 jajka, 2-3 łyżki kwaśnej śmietany, ok. 70 dag śliwek

wykonanie:
ciasto:
* Do mąki wkroić margarynę, dodać cukier, śmietanę, proszek do pieczenia i 4 żółtka. Zarobić ciasto i wyłożyć nim blachę do pieczenia, którą dobrze jest wcześniej wysmarować margaryną lub masłem i obsypać bułką tartą.
^ Można ciasto podzielić na pół, każdą połówkę rozwałkować trochę na stole i włożyć do blachy. Następnie rękami pougniatać tak, żeby ciasto się złączyło i wypełniło całą blachę.

* Ubić pianę z białek na sztywno. Ubijać dalej dodając stopniowo cukier.

* Śliwki umyć, przekroić na pół, wyjąć pestkę i rozłożyć rzędami na cieście.

* Delikatnie rozłożyć na sliwki pianę.
 
*
Piec ok. 40 min w rozgrzanym piekarniku. Po upieczeniu zostawić w jeszcze gorącym piekarniku, wtedy piana, jeśli jeszcze się taka nie stała, stanie się bardziej chrupka.(*-*)

  
Podziel się
oceń
2
0

komentarze (19) | dodaj komentarz

środa, 26 kwietnia 2017

Licznik odwiedzin:  1 068 036  

O moim bloogu

Przyjemnie jest popatrzeć, jak ktoś zajada z apetytem :)

Spis treści

Chleb i inne pieczywo

Ciasta, ciastka...

Grzyby

KONTAKT

Mięsko

Pierogi, kluski...

Ryby

Sałatki

Zupy

warzywa


Z Widelcem po Azji
Durszlak.pl

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl