Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 253 705 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Muffinki jak brownies

poniedziałek, 19 kwietnia 2010 22:35

225 g mąki (1 i 2/3 szkl), 100 g cukru (pół szkl), 75 g kakao (2 łyżki), 2 duże jajka, 90 g miękkiego masła (niecałe pół kostki), 2 łyżeczki esencji waniliowej, 2 łyżeczki proszku do pieczenia,  2 łyżki śmietany 12%

Wrzucić wszystko do miski i rozmiksować. Łyżeczką nałożyć do papierowych foremek, zwanych papilotkami. Piec 20 minut w temperaturze 170 stopni C. Wyszły świetne, lepsze od tych sobotnich. Maja takie wnętrze, jakiego szukałam. Można następnym razem nadziać je kremem w rodzaju nutelli i zamiast esencji waniliowej dodać kilka kropel aromatu śmietankowego.




Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Polędwiczki w śmietanowym sosie

poniedziałek, 19 kwietnia 2010 22:16





składniki na dwie osoby:
1 spora polędwiczka wieprzowa (u nas jest 20 zeta za kilogram i weszły mi w niego cztery różnej wielkości polędwiczki) lub dwie małe, 1 mała cebula lub pół dużej, sól, pieprz, 2 łyżki oleju, 15 g masła, niecałe pół szklanki słodkiej śmietany 30%, 1/4 szkl czerwonego wina

Polędwiczki pokroić w plastry, posolić, popieprzyć. Przygotować cebulę: drobniutko pokroić. Na patelni rozgrzać olej i masło, podsmażyć na silnym ogniu mięsko z dwóch stron tak, żeby się nawet ździebko podpiekło, wyłożyć je na talerz i przykryć folią aluminiową, by utrzymać je w ciepłej temperaturze. Na tym samym tłuszczu podsmażyć przez chwilkę cebulkę i po ok. 3 minutach zalać winem. Cebulka zaszeleści, wino się wzburzy. Ciągle mieszając poczekać do wyparowania wina, włożyć mięsko i zalać wszystko śmietaną. Ciągle mieszając podduszać mięsko tak, by powstały sos nabrał jasnobrązowego koloru i zgęstniał. Dzieje się to naprawdę szybko i jeśli będziemy podduszać to dłużej, z sosu zostaną tylko wspomnienia (sprawdzone;))
Sosu nie solimy, bo soli z wysmażonego mięska powinno być wystarczająco. Jeśli jest dla nas za mało, to delikatnie doprawiamy.

   I to wszystko:) Pasują czosnkowe grzanki i sałata z sosem z octu balsamicznego i oliwy z oliwek, byle stanowiła kwaśną przeciwwagę dla może i troszkę mdłego smaku sosu. Jeśli ktoś lubi posmak wina w potrawie, może spróbować dać go więcej, ale i tak musi część odparować, inaczej potrawa nabierze wymiotnego zapachu i smaku. Widocznie proces polega na odparowaniu alkoholu i jakby zahartowaniu cebulki, której dostaje się kwaskowaty posmaczek od wina.





Podziel się
oceń
0
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

Muffinki z nutellą

poniedziałek, 12 kwietnia 2010 19:40

Wyśmienite:))



Przepis pochodzi stąd.

140 g miękkiego masła, 3/4 szkl cukru (można dać troszkę mnie, bo ciasto jest mocno słodkie, chociaż z drugiej strony o to chodzi;), 3 jajka, 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii, 1 i 3/4 szkl mąki, 2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia, ok. pół szklanki kremu czekoladowego (lub czekoladowo-orzechowego, typu nutella)

Masło rozetrzeć mikserem, dodać cukier i ekstrakt z wanilii, ucierać wszystko na najwyższych obrotach ok. 2-3 minuty. Następnie po kolei wbijać jajka, miksując po każdym dodaniu. Mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia, dodać do masy w kilku turach, zmiksować. Formę do muffinek wyłożyć papilotkami. Do każdej papilotki nałożyć ciasta do 2/3 wysokości. Na górę każdej nałożyć ok. 1 łyżeczkę kremu i patyczkiem (może być tym do szaszłyków) zrobić esy-floresy. Dobrze jest, kiedy masa jest w środku ciasta.  

Piec w temperaturze 160-170 stopni C 20 - 25 minut. Wyśmienite:))

Następnym razem do foremki włożę troszkę ciasta, potem z pół łyżeczki kremu, na to troszkę ciasta i pół łyżeczki kremu, i dopiero wtedy na górze zrobię esy-floresy. Zobaczymy, czy ciastu nic się nie stanie. Po upieczeniu można posypać cukrem pudrem, posmarować dodatkowo kremem, polać polewą, choć same bez niczego też są smaczne.



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

Wątróbka drobiowa z cebulką

sobota, 10 kwietnia 2010 23:59




Na jedną osobę kupuję garść wątróbki (operuję garściami, plasterkami i kawałkami, bo nijak nie mam kilogramowej wyobraźni), płuczę, wycinam ze środka, jeśli są, baławożółtawe błonki i wkładam na rozgrzany chlust oleju. Podsmażam z jednej strony (ok. 3-4 min), obracam, przykrywam i duszę na średnio małym ogniu. Musi pyrkotać, a nie się grzać. Po ok. 8 - 10 minutach, w czasie których przewracam na drugą stronę, wkrajam 1 cebulę i znowu duszę pod przykryciem. Cebulka zmięknie pod wpływem soku wypuszczonego z wątróbki i pary, po ok. 4-5 min odkrywam, solę, pieprzę wszystko, co znajduje się na patelni, czekam, żeby z cebulki wyparowała woda i żeby się jednak podsmażyła troszkę, mieszam z wątróbką, i już:) Tak naprawdę, to jest prostsze niż mój opis.:)



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Muffinki z kremem czekoladowo-orzechowym

sobota, 10 kwietnia 2010 23:39




suche: 2 szklanki mąki (260 g), 2 łyżeczki proszku do pieczenia, 1/3 szkl brązowego cukru (jeśli nie masz cukru brązowego może być wtedy tylko bialy), 1/3 szkl białego cukru, szczypta soli, 2 łyżki ciemnego kakao,

mokre: 1 szkl mleka (250 ml), 1/2 kostki masła, 2 jajka, 1 łyżeczka kawy rozpuszczalnej rozpuszczona w 1 łyżce wrzątku, kilka kropel olejku śmietankowego lub rumowego lub 2 łyżeczki ekstraktu waniliowego

doadtkowo: krem czekoladowo-orzechowy lub kakaowo-orzechowy (może być nutella i jej podbne)

Masło roztopić i schłodzić. W jednym naczyniu wymieszać wszystkie suche składniki, w drugim mokre. Wlać mokre do suchych i szybko wymieszać, aby składniki się połączyły. Mogą być małe grudki - znaczy się, nie trzeba mieszać długo i starannie. Niedbałość jest wręcz wskazana. Napełnić formę do połowy muffinek (ok 1 łyżki) na środku położyć 3/4 łyżeczki kremu i przykryć niecałą łyżką ciasta. Piec ok. 15-20 min. w piekarniku rozgrzanym do 170 stopni C.

Po ostudzeniu posmarować kremem czekoladowo-orzechowym, posypać orzechowym krokantem.

Wychodzi z tego 18 małych muffinek.



Podziel się
oceń
1
0

komentarze (17) | dodaj komentarz

Marchewka z groszkiem

wtorek, 06 kwietnia 2010 13:04
Jedna z najprostszych "surówek" do mięska, u nas najczęściej ze schabowymi lub pieczonym kurczakiem. Porcja na dwoje, dwóch lub dwie:



paczkę mrożonki marchewki z groszkiem wsypać do garnka i zalać wodą tak, by całkowicie przykryć warzywa, następnie gotować pod przykryciem do miękkości (i tu występuje ryzyko przegotowania marchewki i niedogotowania groszku), dosolić i dopieprzyć do smaku, dosypać pół łyżeczki cukru, po czym:
a)  rozetrzeć w kubeczku 25 g masła z 1 łyżką mąki
b)  rozpuścić 25 g masła na patelni i podsmażyć lekko 1 łyżkę mąki
i po wymieszaniu z kilkoma łyżkami warzyw wmieszać delikatnie do garnka z marchewką i groszkiem. Chwileczkę podgotować cały czas (w każdym bądź razie bardzo często) mieszając. I już. Można przygotować wcześniej niż sam obiad. 

Troszkę inaczej dzieje się w przypadku warzyw świeżych. Wtedy pokroić w kosteczkę 2-3 marchewki, zalać wodą i gotować. Dosolić, dopieprzyć i docukrzyć do smaku. Po 10 minutach wsypać groszek i gotować warzywa do miękkości. Resztę tak jak powyżej wybierając punkt a lub b.
 
Zarówno w pierwszym jak i w drugim przypadku przyprawić wyraziście do smaku solą, białym lub czarnym mielonym pieprzem (uważać, by nie przesadzić) i cukrem.



Nie mogąc ustawić ostrości (co często mi się zdarza;P) zrobiłam to zdjęcie, by przekonać tych, którzy twierdzą, że warzywa nie mają aury;))


Podziel się
oceń
4
0

komentarze (21) | dodaj komentarz

Makaron

wtorek, 06 kwietnia 2010 12:42
Najprostsza dla mnie wersja zwykłego makaronu:



1 kg mąki pszennej (używam tortowej), duża szczypta soli (uwielbiam ten dźwięk rozcieranych w palcach drobinek soli:)), 4-5 jajek (w zależności od ich wielkości), szklanka gorącej wody
mąką do podsypywania

Na stolnicy wysypuję cały kilogram mąki, robię dołek pośrodku, posypuję solą, wbijam jajka i zagniatając jedną ręką powoli coraz większą ilość mąki z jajkami dolewam stopniowo wody. W pewnym momencie mam już wrobione wszystkie składniki i przez ok. 10 minut zagniatam ciasto tak, by uformowało się w gładką kulę, którą przykrywam miską. Ciasto sobie odpoczywa, a ja przygotowuję stół: przykrywam go ściereczkami i podsypuję mąką. Z kuli odkrawam gruby plaster i rozwałkowuję na cienki placek, wychodzi mi ich ok. 4, przekładam na ściereczki i oprószam mąką. Następnie przekładam na stolnicę pierwszy placek, dodatkowo posypuję mąką, dzielę na trzy paski mniej więcej jednakowej grubości, składam jeden na drugi, roluję w wałek i kroję (staram się przynajmniej) w cienkie paseczki. Po ukrojeniu jakiejś partii podrzucam makaron rękami, by się nie skleił.

W tym samym czasie wstawiam wodę w duuużym garnku, solę 2 łyżkami soli, wlewam duży chlust oleju i wrzucam połowę porcji makaronu do gotującej się wody. Gotuję do podniesienia się makaronu, zalewam szklanką zimnej wody i zagotowuję jeszcze raz. Odcedzam na durszlaku, przelewając zimną wodą. Przekładam do dużej miski (bo wychodzi go sporo, a na pewno na dwa dni do obiadu i jeszcze na podjadanie;))





Podziel się
oceń
1
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

Razowe ciasto czekoladowe

niedziela, 04 kwietnia 2010 9:16
Bardzo smaczne ciasto, mimo intrygujących składnikow:-]



Przepis pochodzi z kwietniowej "Kuchni" z 2008 r.

2 szkl mąki żytniej razowej, 1/2 szkl mąki pszennej, 1/2 szkl kakao, 1 łyżeczka proszku do pieczenia, 2 łyżeczki sody, 2 dojrzałe pomidory
(tak, tak...), 2 szkl ciemnego cukru (melasowy, muscovado), 3 jajka, 1/5 szkl oleju (potrzebna jest taka ilość, bo wydaje mi się, że wymaga tego ciężkość razowej mąki), 1 łyżeczka mielonej słodkiej papryki, 1 łyżeczka esencji waniliowej, szczypta soli

Obie mąki i kakao przesiewamy, dodajemy proszek do pieczenia i sodę. Obrane pomidory miksujemy. W dużej misce ucieramy jajka i cukier na puszysty krem (pycha). Dodajemy porcjami na przemian mąkę z kakao oraz olej. Pod koniec dodawania mąki pomagamy sobie zmiksowanymi pomidorami. Dodajemy paprykę, esencję waniliową i sól. Przekładamy ciasto do tortownicy (21 lub 23 cm) posmarowanej masłem i podsypanej lekko bułką tartą. Pieczemy w temp. 160 stopni C przez 50-60 min. Po ostudzeniu smarujemy czekoladową polewą, do której można dodać dużą szczyptę chili.



Dodanie pomidorów może niejednego zdziwić, ale dzięki nim ciasto jest odpowiednio wilgotne, a kwas istniejący w warzywach wyciąga smak takich składników jak kakao, ciemny cukier czy esencja waniliowa. Moja znajoma Amerykanka w swoim popisowym numerze na czekoladowe brownie używa kilka łyżek octu winnego, co czyni niesamowite wrażenie na podniebieniu, podobnie pewnie rzecz ma się z zastosowaniem pomidorów.

 Ciekawe, czy powyższe ciasto,
ze względu na rodzaj mąki i brak wysokoprocentowych tłustych składników, może być uznane przez wyznawców różnych diet za dietetyczne.

 Najważniejsze: pod żadnym pozorem nie wylizujcie surowego ciasta z łyżki lub miski. Jest przepyszne, ale za jego degustacje płaci się w tym przypadku zbyt dużą cenę ukrócenia swobody poruszania się po miejscach bez dostępu do ubikacji. Chociaż z drugiej strony... jeden dzień przeczyszczenia jelit wychodzi ponoć na zdrowie;)

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

piątek, 23 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  1 107 335  

O moim bloogu

Przyjemnie jest popatrzeć, jak ktoś zajada z apetytem :)

Spis treści

Chleb i inne pieczywo

Ciasta, ciastka...

Grzyby

KONTAKT

Mięsko

Pierogi, kluski...

Ryby

Sałatki

Zupy

warzywa


Z Widelcem po Azji
Durszlak.pl

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl